
Gwizd pociągu, który przywiózł profesora, przełamał czar.
Jednak popołudniami leżała jakby senna, a wieczorami skarżyła się: "Męka, męka".
Zdawała się nie widzieć słynnego psychiatry Kraffta-Ebinga, którego wezwano na konsultację, zaś jego gwałtowna próba przerwania tej negatywnej halucynacji przez dmuchnięcie jej dymem w twarz sprawiła, że upadła na podłogę bez przytomności.